Gdy idol staje obok.

Nie znam człowieka, który porusza się po tym świecie bez cudzego przewodnictwa. Przewodnictwa pośredniego, czyli inspiracji. I czy ten przewodnik jest żywym człowiekiem, czy już dawno temu zszedł z tego świata i pozostał jedynie w kartach historii, nie ma to większego znaczenia. Prawie każdy ma swojego idola.

W obecnych czasach, gdy dotarcie ze swoją agendą do szerszego grona odbiorców nie wymaga już podbicia sąsiedniej nacji czy zdobycia nobla, idoli jest mnóstwo. Youtuberzy, blogerzy, internetowi twórcy. Choćby Ci to bardzo wadziło, oni już są czyimiś idolami. Ktoś na nich zerka, podpatruje te działania, na które pozwalają i zachowuje się podobnie.

Też zerkam na internetowych twórców, by się nimi inspirować. Kilku takich idoli poznałem na żywo i wiesz co? Okazali się zwykłymi ludźmi, często postrzeganymi przeze mnie w pewien wykrzywiający ich sposób. Jeden okazał się niższy, niż można by było wnioskować po zdjęciach, kolejny nie był tak wygadany, jak przed kamerą, jeszcze inny okazał się spoko gościem, ale tak bardzo zabieganym, że aż nieco szkoda zagadać do takiego (jak już prowadzi rozmowę z trzema innymi osobami).

Tak, wiem, te rozjazdy można zwalić na karb pewnej “maski”, jaką często przybierają internetowi twórcy. Zdarzają się tacy, którzy po wyłączeniu kamery pochmurnieją, jak i tacy co zawsze i wszędzie starają się być tym wesołym gościem, co dowcipkuje w co drugim akapicie swojego wpisu. Zazwyczaj to ludzie normalni, którym się po prostu chce tworzyć. Tworzą coś, co potem znajduje poklask w sieci. Często też w świecie rzeczywistym.

I choć wszyscy oni są ludźmi z wadami, mają jedną zasadniczą zaletę. Tworzą. To oni sprawiają, że w dziennym biegu znajdujemy chwilę na przeczytanie tych kilkunastu spisanych słów czy obejrzenie dziesięciominutowego materiału. To dzięki temu, że tworzą w sieci, wraz ze swymi tworami przekazują namiastkę siebie. Swojego sposobu patrzenia na świat. Często zadają pytanie, o którym sam bym nie pomyślał. Czy zatem jestem tak głupi, że ktoś musi mi zadać pytanie nad sensem istnienia? Nie. Po prostu w natłoku swych zajęć rzadko kiedy mam okazję pomyśleć o tym, jak wygląda moje tygodniowe menu, czy ostatnie moje niepotrzebne zakupy nie były spowodowane serią bilboardów, którą widuję codziennie w drodze do pracy.

Owszem, w internecie jest sporo ludzi, którzy po prostu robią “śmieszne rzeczy”. Takie materiały, do których jedynym komentarzem powinien być śmiech widza przed ekranem komputera czy smartfona. Tacy twórcy też stają się idolami. Inspiracją dla wielu ludzi, by samemu zacząć tworzyć i bawić widownię.

I gdy już wyjdziecie oboje ze świata cyfrowego i spotkacie się przy okazji jakiegoś zlotu czy zwykłego spotkania autorskiego, weź poprawkę na to, że możesz spotkać zupełnie innego człowieka, niż Ci się wydawało. Nikt nie jest idealny, nieważne, przez jakie szkiełko patrzysz.

zdjęcie