Rocznica pominięta.

On natchniony i młody był, ich nie policzyłby nikt. On dodawał pieśnią sił, śpiewał, że blisko już świt.

Kojarzysz te słowa? Tak, to “hymn” Solidarności, piosenka napisana przez Jacka Kaczmarskiego w 1978, do muzyki Lluisa Llacha. To utwór opowiadający “o tym” jak właściwie przebiega proces rewolucji ustrojowej. Została uznana w pewnym momencie za hymn zmian systemowych w naszym kraju. Kaczmarski zmarł 10 kwietnia 2004 roku, w Gdańsku.

W chwili, gdy piszę te słowa, najpewniej większość zainteresowanych medialnym życiem, zastanawia, się jak bardzo będą mieli dosyć retrospekcji powiązanych z katastrofą smoleńską, która miała miejsce 10 kwietnia 2010. Zginęło wtedy 96 osób.

I choć nie umniejszam ich wartości dla świata, tak dla mnie, ważniejsza jest rocznica śmierci Kaczmarskiego. Miał zdecydowanie większy wpływ na mój światopogląd, naukę historii czy obcowania z religią chrześcijańską.

Pierwszy pamiętny kontakt z twórczością Jacka miałem na swoim pierwszym obozie harcerskim. Druh Max siedział na placu apelowym i grał na gitarze “Obławę”. Jedną z bardziej znanych piosenek. Nie rozumiałem wtedy jej przekazu, do dziś mam z nim problem. Po Obławie przyszedł czas na “Sen Katarzyny II”, “Naszą Klasę”, “Rejtana, czyli raport ambasadora” i wiele innych, których kolejności poznawania już nie pamiętam.

Kaczmarski tworzył utwory, w moim pojęciu, ponadczasowe. Często interpretowane na zły sposób. Przykładem może tu być “A my nie chcemy uciekać stąd”, którą usłyszałem pierwszy raz w bieszczadzkim schronisku na Rawie Małej. Interpretowane często jako wyznanie emigranta-uciekiniera, który chce uciec z płonącego państwa i nie może. Tymczasem to utwór powstały, w skutek przeczytania krótkiej depeszy o spłonięciu psychiatryka. Tylko tyle.

Pierwszy raz o Sarmatach usłyszałem dzięki Kaczmarskiemu. Słuchając wspomnianego już “Rejtan, czyli raport ambasadora”, spojrzałem na rozbiory polskie z nieco innej perspektywy. Podczas słuchania “1788” wziąłem pod uwagę to, jak mogli się czuć kolonizatorzy Australii . Wiele piosenek Kaczmarskiego odnosi się do wydarzeń z historii, przytaczając fakty i postacie powszechnie znane, ale w inny sposób. Taki który skłania do myślenia.

Stworzenie świata, strącenie aniołów, walka Jakuba z serafinem i jeszcze kilka innych utworów z programu “Raj”, to piosenki opowiadające o biblijnych wydarzeniach. Pisma świętego nie czytałem (mam w planie!), ale dowiedziałem się z nich więcej niż z tych kilku lekcji religii, na których przypadkiem byłem.

Mógłbym tak opisać większość twórczości Jacka, jak sam wyśpiewał w swoim testamencie: “Lecz tylem już wierszydeł spłodził, że jest czym okpić po mnie ciszę.” . I przyznaję rację, sporo tego. Przed chwilą przyłapałem się na tym, że odkryłem nowy utwór, a wydawało mi się, że słyszałem choć raz wszystkie.

Dlatego 10 kwietnia, mam do Ciebie prośbę, poza wspomnieniem o 96 ofiarach katastrofy smoleńskiej. Wspomnij Jacka Kaczmarskiego, słuchając kilku jego utworów. Tych mniej znanych.

zdjęcie