Wynurzony 3.0

– Oficer na pokładzie! – Rozległ się po pomieszczeniu sygnał do synchronicznego odsunięcia krzeseł i ustawienia się w postawie zasadniczej.
– Spocznij, jaki jest status?
– Serwer działa!
– DNS-y rozpropagowane!
– Straciliśmy część komentarzy!
– Dział skórki ma kilka problemów, ale to nic co mogłoby nas powstrzymać!
– Zapas treści przygotowany!
– Dowódco, wszystkie wskaźniki są zielone!
– Innymi słowy, jesteśmy gotowi do startu! – Zakrzyknął głównodowodzący, a po pomieszczeniu przebiegła burza oklasków, którą zakończył klik elektrycznego czajnika. To sygnał dla mnie, woda się przegotowała i można zalać herbatę.

Ten oto wstęp to zaprezentowanie scenki, która odbyła się w mojej głowie, chwilę przed kliknięciem opublikuj. Najprawdopodobniej wywołał na Twojej twarzy uśmiech rozbawienia, niemniej — mam takie drobne skrzywienie. Filmowe sceny, w których można obserwować poczynania techników w “Ground/Mission Control” czy też słuchać trzasków krótkofalówek oddziału uderzeniowego trafiają do mojego serca bez mrugnięcia okiem. Po prostu.

Wracając jednak do meritum tego wpisu, oto przed Tobą otworem stoi “Wynurzony 3.0”, pełna nazwa to właściwie “Wynurzony z sieci v3.0”. Już śpieszę szybko z wyjaśnieniem skąd ta trójczyna po nazwie bloga.

Pierwszy raz, Wynurzony jako blog wystartował przeszło trzy lata temu, jakoś na jesieni, odziany w jakiś darmowy szablon, pod domeną, która brzmiała zupełnie inaczej i na silniku WordPress umieszczonym na hoście znajomego. Wiele treści tam nie zawitało, chyba z pięć wpisów. Wmawiałem sobie, że blokowała mnie wtedy otoczka wizualna bloga. Dodatkowo rosła moja frustracja w kontekście dominacji WP sfery online. Ten stan utrzymywał się do lutego 2014.

W lutym 2014 zadebiutował silnik Ghost. Idea zacna, technologia względnie ciekawsza, postanowiłem spróbować. Skórkę open-source znalazłem znacznie ciekawszą niż na poprzednim WP. Treści pojawiło się tam znacznie więcej — nie miałem wymówki w kontekście “to wygląda okropnie!”. Równocześnie obserwowałem rozwój Ghosta i porównywałem go do Wordpressa obserwując kolejne wydania obu tych silników. Stan ten mniej więcej trwał do jesieni zeszłego roku, gdy Ghost mnie zirytował na tyle, że postanowiłem nie tworzyć więcej treści na “Wynurzonego 2.x”. Mentalnie przestawiałem się na WP.

I tak oto, “Wynurzony 3.0” działa już na Wordpressie, jest ubrany w dość kosztowną skórkę, która nie odbiega od moich “życzeń”, ale nadal mam przestrzeń na swoje działania.

Nie będę tu spisywał swoich postanowień, czy innych deklaracji związanych z tym miejscem. Mam swoją kartkę, na której zapisuje kolejne punkty do wykonania i cóż. Pozostaje mi tylko sumiennie je realizować. Właściwie, większość postulatów z  Wpisu inicjacyjnego jest nadal aktualna.

Z rzeczy pragmatycznych, podczas ucieczki z Ghosta na WP kilka(naście?) komentarzy mi wyparowało, zdarza się. Wpisy, które pojawiły się na poprzedniej wersji, są dostępne ze strony głównej oraz w kategorii “Archiwum”.

Dodatkowo postanowiłem zacząć prowadzić newsletter. Aktualizacje będą na tyle rzadkie, że nikt nie powinien się spodziewać spamu. Formularz poniżej.

[mc4wp_form id=”148″]

Cóż więcej można na chwilę obecną dodać? Miłego nadrabiania archiwów (o ile nie znałeś tego bloga wcześniej) i powodzenia z codziennymi wyzwaniami!

zdjęcie

  • No dzień dobry! Wchodzę – niby z założeniem, że gdy tylko uruchomi mi się strona, od razu niepocieszona ją wyłączę – a tu takie cuda!
    Wspaniale, że wynurzony reaktywowany. Już przeklikuję stronę. 🙂

    • Jesteś drugą osobą która weszła dziś “tak sama z siebie” ;D

      Wielkich zmian nie ma, póki co 😉